zapadłam w jego oczy
splątanym spojrzeniem
z dłoni zgarnęłam ciepło
by rozgrzać ciekawość
oddałam się chwilom
jak barwnym obłokom
gdzieś wysoko nad dachem
w tunelu stu pragnień
byliśmy sam...
on
muska ją
przyciąga
opuszkami
ona
odpływa
niesiona
ciepłem warg
zbliżają się
prądy czułości
zalewając
spragniony brzeg
odpływy
przypływy
dłoni
ramion
ust
jak
huśtawka...
męska dłoń
na moim biodrze
jak smuga światła
na kształtnej fali
przenika
wtapia
pochłania
mój oddech
na jego szyi
jak kwiat fantazji
na asfaltowej pustyni
rozbudza
tworzy
otwiera...