Grudzień, rok 2008, godzina 20.40… Siedzę na opustoszałym dworcu jednego z większych miast na Śląsku. Jest ciemno i zimno… Trzęsę się ze strachu, czekając na autobus. Dworce zdecydowanie nie należą do...
Przystanął na chwilę. Z potarganego swetra, wyjął kilka drobnych- marnych krążków, od których tak wiele zależy. Na jego czarnej od brudu dłoni, monety wydawały się czymś niezwykłym. Błyszczały jak pr...