Roszadą wspomnień wyruszyło na łowy.
Zanim wstał świt, obudzony niczym przebiśnieg na wiosennej łące.
Tworzyła się bezwolna cisza i śpiew ptaków mrowił po kościach.
Rozbrzmiewały po polach melodi...
Naciągnięte rajstopy.
Przez grzbiet owłosionego krogulca.
Ich licho nie słyszało jak zakradają się po ciemku z otwartymi scyzorykami.
Anemia?
Przez spróchniałe deski światło zerkało.
Mucha lepka...
Marudna Szeryl Gross nim wstała od łóżka jej ciężkie ciało jak paczka dynamitu dostarczona przez listonosza syczała. Gładząc się po łysinie, bez peruki, sina przeglądała się w tym samym lustrze codzie...