W lesie
Echo niesie
Miedzy drzew szczytami
Między mymi myślami
Miedzy ptasimi śpiewami
Przesadami
I brakami
Rozczarowaniami
Nadziejami
Echo niesie natchnienie
Co z nieba światlem splynelo...
To moje przeżycia
I moje śmierci
Moje uczucia
I bezdechy chwili
To oczy w słup postawione
Albo zmrużone
Od wpatrywania w słońce
To niebo gwiazd pełne
I takze te
co nagle z firmamentu spadły...
ty niewzruszona
oddawałaś mi w kruchym labiryncie myśli
spokój
nie byłaś tak jak dawniej szumem drzew na bezwietrznej polanie
zabrakło ciszy i szeptów
wilgotnych dłoni północy