Do supermarketu po majeranek

Wstałem, jak zwykle, o piątej trzydzieści

Magnetyczne powietrze spowiło mnie

Piasek pod butem zdradziecko chrzęścił

Nie myśląc nic, palnąłem se w łeb
1 0
12 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie