Przejdź do treści
Czytanie

Wielbłądy na łące, czyli nie ma przypadków

Egzystencjalne
szare szeregi błotnistych przygód nad zachodzącym słońcem nie idę blado różowo parzę ślę dotykiem szalonym gońcem żegnam pana panią witam serdecznie płaczę na balkonie po co komu jutrzejsze pomarańcze biegną szaro złote konie. wiadomą jest rzeczą ,że dzień nastaje co dzień nowy a czy czas to tylko wymysł? z tego miejsca wyborowy.
151 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

27 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie