Gdzieś na krańcu świata znanego
W mieścinie małej, zapomnianej
Stoi kościółek, skromny, drewniany
Przychodzą tam Ci co szukają odpoczynku
Zaznać intymności, pomówić z Bogiem
Kościółek tak mały, niczym wielki konfesjonał
Domem jest najpierw, a świątynią potem
Tu gdy upadniesz na kolana
I swe oczy skierujesz ku obliczu jego
Zobaczysz wnet jak wszystko wokół
Mówi ci: jestem tutaj, przyszedłem do ciebie
Nagle światło przenikliwe przez szczelinę okna
Pada na podłogę, tuż-tuż przed tobą
Wyciągasz dłoń, czujesz ciepło
A ono, jak ten najwyższy
Łapie cię, delikatnie trzyma
I jest w tej ciszy spokój jakiś inny
Twe gorzkie myśli ulatują w eter
Zastąpione cichym słowem:
Kocham cię
Jestem przy tobie i pamiętaj tym
Jestem z tobą nawet na krańcu świata
Jestem z tobą w zniszczonej świątyni
Jestem z tobą gdy znikną dźwięki
Będę z tobą gdy wyjdziesz
I swoją drogą pójdziesz
W mieścinie małej, zapomnianej
Stoi kościółek, skromny, drewniany
Przychodzą tam Ci co szukają odpoczynku
Zaznać intymności, pomówić z Bogiem
Kościółek tak mały, niczym wielki konfesjonał
Domem jest najpierw, a świątynią potem
Tu gdy upadniesz na kolana
I swe oczy skierujesz ku obliczu jego
Zobaczysz wnet jak wszystko wokół
Mówi ci: jestem tutaj, przyszedłem do ciebie
Nagle światło przenikliwe przez szczelinę okna
Pada na podłogę, tuż-tuż przed tobą
Wyciągasz dłoń, czujesz ciepło
A ono, jak ten najwyższy
Łapie cię, delikatnie trzyma
I jest w tej ciszy spokój jakiś inny
Twe gorzkie myśli ulatują w eter
Zastąpione cichym słowem:
Kocham cię
Jestem przy tobie i pamiętaj tym
Jestem z tobą nawet na krańcu świata
Jestem z tobą w zniszczonej świątyni
Jestem z tobą gdy znikną dźwięki
Będę z tobą gdy wyjdziesz
I swoją drogą pójdziesz
1
0
15 odsłon