Mogiła

Szła drogą ku niebu pociągając za sobą sznur niebiański

Ognia gniew przestworów otchłań modlących głos powietrze ducha

Tak niewidzialna dla blasku oczu wciąż błądzących na ciele

Tak miękka jak lilijka na wodzie niesłyszalna dla ucha



Szła po pustyni mimo zimnych wiatrów mimo prądów serca

Sekundy w minutach minuty w godzinach tak godzin dzień

Minęła kochała sercem dziewczyny płomiennym zapałem

Aranea ustępowała kroku w żalu dziki sen



O Bastet! Ona nie patrzyła widząc iluzję radości

Zamknięta od wewnątrz mieszkająca w środku morza czarnym

Nie patrząc nawet podniosła głowę a w oczach tylko strach

Złoto-biała mogiła uniosła się nad obrazem marnym
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie