Mogiła
Szła drogą ku niebu pociągając za sobą sznur niebiański
Ognia gniew przestworów otchłań modlących głos powietrze ducha
Tak niewidzialna dla blasku oczu wciąż błądzących na ciele
Tak miękka jak lilijka na wodzie niesłyszalna dla ucha
Szła po pustyni mimo zimnych wiatrów mimo prądów serca
Sekundy w minutach minuty w godzinach tak godzin dzień
Minęła kochała sercem dziewczyny płomiennym zapałem
Aranea ustępowała kroku w żalu dziki sen
O Bastet! Ona nie patrzyła widząc iluzję radości
Zamknięta od wewnątrz mieszkająca w środku morza czarnym
Nie patrząc nawet podniosła głowę a w oczach tylko strach
Złoto-biała mogiła uniosła się nad obrazem marnym
Ognia gniew przestworów otchłań modlących głos powietrze ducha
Tak niewidzialna dla blasku oczu wciąż błądzących na ciele
Tak miękka jak lilijka na wodzie niesłyszalna dla ucha
Szła po pustyni mimo zimnych wiatrów mimo prądów serca
Sekundy w minutach minuty w godzinach tak godzin dzień
Minęła kochała sercem dziewczyny płomiennym zapałem
Aranea ustępowała kroku w żalu dziki sen
O Bastet! Ona nie patrzyła widząc iluzję radości
Zamknięta od wewnątrz mieszkająca w środku morza czarnym
Nie patrząc nawet podniosła głowę a w oczach tylko strach
Złoto-biała mogiła uniosła się nad obrazem marnym
0
0
4 odsłon