apaszka
na mojej szyi szlaki pozostały, wszystkie
ustami wypalone wilgotno - głodnymi,
dziś wolniej uderzają krwinki o tętnice
gdy twoje pełne wargi nie na mojej szyi…
ja lubię wciąż przemierzać te trasy palcami -
zbieg cichej i słonecznej tak trudno zostawić
w spokoju świętym, w cieniu. wsuwam dłoń pod włosy
i szukam resztek ciepła za rogiem deszczowej.
apaszki zapomniałam - wtedy, gdy przenosić
chciałeś mnie przez kałuże. wiatru chłodny powiew
odsłonił skrawek skóry wrażliwej za uchem
i mocno tak przywarłeś, by krople osuszyć
ustami. przejdę peron, żeby się upewnić
że nie ma cię, gdy nocne pociągi odjadą
(nie - już nie zapominam o apaszce zwiewnej
co chroni białą szyję od palących śladów)
na dworcowej jest koniec codziennej wędrówki
semafor mrugnął okiem, tęsknoty w świat puścił
ustami wypalone wilgotno - głodnymi,
dziś wolniej uderzają krwinki o tętnice
gdy twoje pełne wargi nie na mojej szyi…
ja lubię wciąż przemierzać te trasy palcami -
zbieg cichej i słonecznej tak trudno zostawić
w spokoju świętym, w cieniu. wsuwam dłoń pod włosy
i szukam resztek ciepła za rogiem deszczowej.
apaszki zapomniałam - wtedy, gdy przenosić
chciałeś mnie przez kałuże. wiatru chłodny powiew
odsłonił skrawek skóry wrażliwej za uchem
i mocno tak przywarłeś, by krople osuszyć
ustami. przejdę peron, żeby się upewnić
że nie ma cię, gdy nocne pociągi odjadą
(nie - już nie zapominam o apaszce zwiewnej
co chroni białą szyję od palących śladów)
na dworcowej jest koniec codziennej wędrówki
semafor mrugnął okiem, tęsknoty w świat puścił
0
0
6 odsłon