jak śnieg skrzypiał pod sań płozami
my w miłości zatraceni,tacy młodzi,
myśleliśmy,upływ czasu nie zaszkodzi.
Koniki biegnąc wesoło nam parskały,
w Twoich ramionach byłem taki mały.
Byliśmy tak mocno wtuleni w siebie
i było nam dobrze jak bywa w niebie.
Potem śpiew,kiełbaski,jasne ognisko,
dlaczego za nami dzisiaj już to wszystko,
dlatego że mamy inną dusze,inne ciało,
dlaczego z tamtych lat tak mało zostało?
Żyjemy razem,lecz jednak obok siebie,
nadal masz mnie ,ja nadal mam Ciebie,
czy miłość kiedyś znowu się w nas obudzi,
będziemy jednymi z najszczęśliwszych ludzi?

















