mienią się tysiące latarni
napędzane wzrokiem marzących istot
Księżyc swym blaskiem
wkrada się w atmosferę
wdzięcznie wyznacza azymut
zabłąkanym duszom
A słońce gdzieś w dali schowane
odsypia poranne promienie
ciepłem otula wspomnienia
zebrane dnia minionego
Droga mleczna wiruje w swym tańcu
rozświetla gwieździste autostrady
Samotna kometa w swym pięknym welonie
przeszywa galaktyczne obrazy
















