Moje ulubione słowo to Pierwsza osoba liczby mnogiej Od czasownika być Zostałam tu. Daleko. Piszę z krańca tej wysepki. Ładnie tu nawet jesienią. Pamiętasz liście? Takie jak u was. Tylko tutaj smutniejsze. Niedługo...
Muzyka, śpiew, ludzie, filmy, literatura, historia, kabaret.
Utwory autora
Wiesz, że kocham kwiaty, Ale nie chcę ich na nagrobku Żyjmy proszę Wyrwij mnie z tego odrętwienia Patrz na mnie jak wtedy Gdy ubrałam tę niebieską sukienkę Przecież nigdy Cię nie oszukałam Za jedyne kłamstwo możesz poczy...
Zmęczyłyście mnie! O platoniczności, nieporadności,samotności! Odchodzę! Od waszych posążkowo-apollicznych sideł Nie dam się już wypalić Waszym melancholijnym Argumentom porzucenia Tym razem będę silna! No cóż Wit...
w cholernym uścisku niechcianego powietrza przytłacza mnie każdy atom tego, co nie jest cząstką Ciebie nie przeczę grawitacji, choć nie znoszę jej nonszalancji chciałabym szybować ujmuje mnie zapach zmysłów wspomnieni...
powolny księżyc pada nam na ramiona tak niezdarnie wijemy się wokół jego osi chyba przełamaliśmy jakiś konwenans nasza śmieszna dwójka kochankowie z różnych epok nazbyt szaleni ciągniemy gwiazdy za warkocze tak subtelnie w...
Nigdy nie zdołam wyrazić tego słowami! Blysku Twoich oczu... A one przecież wciąż gdzieś błyszczą Dobrze było mieć przy sobie te Przyjazne iskierki. Pamiętam, jak biegliśmy gdzieś spóźnieni, Za nami wlokły się spóźnione...
Leżę pośród ciemni zmysłów Noc układa mi myśli Parlamentarnie dwoję się i zbieram Chcę lśnić, lecz matowieję w oczach Następnie niczym nowela sierpniowa nadaję nowy oddech Też urodzilam się W sierpniu.
ten dzień mija. kolejny dzień pozbawiony szansy. czekam nieugięta. wypatruję wyroku jutra. zatop we mnie swoją naiwność. daj mi szansę pokazać, że mieszczę w sobie więcej niż tylko pustkę godną pogardy. przyśnij się. bąd...
dlaczego niektóre chwile dłużą się i trwają godzinami a pewne miesiące upływają w istocie sekundy nasze cienie wciąż są tam, gdzie je zostawiliśmy niezręczne ślady obolałej przeszłości nasze dole i niedole łączą się w przed...
Wypuszczam dym z papier Osa przybłąkała się zapomniała odejsc razem z latem Gdy bylo cudownie nie patrzyłeś na mnie Jsza o to Tesknie za Tobą. A prozaizm dnia nie wystarcza By przyswoić samotność
niedobrze mi oddech przyspieszył na złość sercu nie nadążam za powolnością twoich reakcji zaraz zwymiotuję znów widzę was razem w tym sennym przywidzeniu takie figle płata tylko rzeczywistość
tęsknię jak cholera pieprzone sentymenty proszę oszalej ze mną odłóż na bok niewzajemność
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.