cisza między sąsiednimi szczytami spokój nie słychać oddźwięku nie ma echa zamarła harmonia górskiego łańcucha powstaje poszarpana grań zbocze milczenia żebra skalne ukrywają serce twarde jak głaz
:)))
W wolnym czasie piszę.
Utwory autora
szukam drogi otworu którym można się wcisnąć w przestworza obłoki pyłu między gwiazdami wskażą mi cel po omacku opuszczam galaktykę lewituję refleksyjne mgławice czuwają nade mną idę w ślad za przeznaczeni...
Poruszam się spokojnie w oparach jesieni. Mgła nad parkiem, delikatnie okrywa wymęczoną brakiem słońca trawę. Za mną, w tle, pojawiają się kroki. Nierówne. Nerwowe. Czuję, jak przyśpiesza mi puls, chociaż nic złego się nie dzieje....
Lubię jesienne wieczory. Wtedy czerń pożera listopadową szarość. Nie czuć już wilgoci deszczu, ani podmuchu mroźnego wiatru. Wychodząc na spacer, obserwuję grę świateł odbijających się na mokrym asfalcie. To takie niezwykłe. Omija...
cztery drogi na rozdrożu jeden cel cztery słowa głaszczą usta jeden sens cztery myśli postrzępione jedno sedno gubię się wśród wieloznaczności mnogości symboli esencja życia prowincja prosta a taka wie...
sztorm agresywne fale otaczają łódkę ciemność ciska piorunami wiatr mąci myśli odbiera trzeźwość zabija nadzieję wiosła przepadły w wirującym odmęcie nieprzejrzyste zawiesiny kłębią się jak emocje wychylam głow...
zaszło już słońce drzemią liście w kryształowym sadzie trawę pokryła śnieżna rosa dziś już nie zasnę rozbudzona dniem starań huśtawką nastrojów potyczek z Erosem wełniany koc okrywa to co mogę stracić niecierpli...
tak łatwo oceniać analizować strzępki krystalizować co czarne zagłuszać biel metodą wiszącej kropli tak łatwo rozgłaszać pogmatwane wady rozpowszechniać tonąc w osądzie jak w bagnie lepiącej się piekielnej...
kobieta to barwny ptak zamknięty w sensualnej otoczce wciśnięty w seksowną figurę
sumienie wyrzuca czarne uczynki jak śnięte ryby na brzeg powieki i jak tu iść przez życie z bagażem pełnym cuchnących kręgowców...
tak jak dla człowieka losów zmęczonych nadchodzi jesień życia tak i dla świata nadejdzie ostatnia z jesieni wtedy Ziemię zasypią gramy kilogramy tony kolorowych liści w wyobrażalnych i niewyobrażalnych barwach...
Oczy jak toń głęboka o tęczówkach koloru ziemi nie znają ironii i lodu spojrzenia Usta spierzchnięte delikanie różane troszkę zalotne znające tylko czystą prawdę Lico alabastrowe rozpromienione iskrami szc...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.