mój sen jak ćma co fruwa w ciemnym pokoju czasem siada na kwiatach wspomnień chwilę odpoczywa... i leci dalej bezszelestnie jak czas
czy aby na pewno wszystko jest takie proste?
medycyna,muzyka,literatura, akwarystyka,motocykle
Utwory autora
siedząc w celi powiek moje oczy słyszą jak klawisz Źrenica powtarza bezustannie: Widzenie raz w miesiącu...
przy każdym oddechu żebra mnie bolą od środka jakby coś się wyrwać chciało z klatki ale drzwi otworzą się dopiero na końcu
ból usiadł na barku tuż nad stawem rzęsa na powiece a łza czeka w kąciku gdy wreszcie spłynie kanałem ulgi na spierzchniętych wargach zostanie po niej kryształ
kiedy się rozstawaliśmy nikt nie miał tego za złe tylko liście na drzewach płonęły czerwonym ogniem zemsty a to wcale nie była jesień
chyba nadszedł już czas by miłość schować do wewnętrznej kieszeni ot tak na pamiątkę łódź, 90.03.12
listę rozstrzelanych wywieszono rano gdy dzień wstawał po ciężkiej nocy słup na rynku już z daleka błyszczał zuchwale rażąc oczy przechodniów kroplami niezakrzepłej krwi Łodź,05.01.1989
wypaliłem się do końca walec popiołu przylepiony do filtra rozsypał się w kurz na jego grubej warstwie palcem wskazującym Ktoś napisał KONIEC
spotkali się w tramwaju który nie był pożądaniem jej biała czapka ukrywała niesforne kosmyki kobiecej niewinności jego rozwichrzone włosy groziły gwałtownymi wybuchami męskiego charakteru przejechali ra...
gdyby nie koń trojański kupiony kiedyś w antykwariacie pewnie do tej pory nie włożylibyśmy sobie obrączek na palce
dziurawe serce potrafi płakać czerwone łzy spadają powoli kropla po kropli prosto na stopy a dlaczego nie spadł mi kamień
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.