krzykliwie na każdym rogu sprzedają po dwa nie wszystkie takie same niejednakowo bezpodstawne wycierają gwarne usta zabrudzone skazitelną myślą zarośnięte powojem na grządce sztucznych róż przezroczyste są te...
Utwory
gdy stanę pod drzwiami z opuszczoną głową nie otwieraj bo wtedy zgodzę się na każdy pseudokompromis i znów będę samotny z tobą na linie krok po kroku chwiejąc się wśród świateł reflektorów twoich oczu
to co zostaje z samotności nieba zasuszonych słów wciśniętych między strony albumu milczenia niewygodną raną wyszytą na kanwie pamięci niezabliźnioną bez ostatniego namaszczenia
jestem pewien że odejdziesz tylko parę kroków następna aleja prowadzi do kładki nad rzeką którą myślami rozebrałem już tysiąc razy a ty nie potrafisz o niej zapomnieć mimowolnie podążysz na drugą stronę oczy be...
moralista zapewne stwierdziłby to się nie godzi nieestetycznie uzależniasz podając się za kogoś innego substytut doskonały zmieniasz temat by w ekwilibrystyczny sposób zapomnieć o dumie szalejesz w krwiobiegu...
nie licz na to że stanę w płomieniach na stosie twojego suchego spojrzenia a jeśli nawet to po wszystkim zdmuchnij tylko popiół z ramienia i nie czyń sobie zaszczytu tym samospaleniem na wszelki wypadek schow...
nocą obcięte głowy pękają pod stelażem z gwiazd amputowano mi ciebie gdy zanurzałem myśl w polewie wiśniowej w zapachu słomianych włosów wejdę usiądę pod ścianą a ty wymieciesz mnie z kurzem spod komody pożegnasz...
stałeś się echem rozdartym pomiędzy bezsennymi nocami gorzkim morzem woskowych światełek jeszcze dryfuję na tratwie powiązanej bezradnymi wieczorami szeptem oddzielam wyblakłe oddechy zostawiłeś tak niewiel...
nieznośnym się staje odprawianie każdego poselstwa od ciebie gdy przyjdziesz osobiście na pobitewne zgliszcza nie chowaj urazy po utracie wiernych twarzy i nie ujrzę twojego bólu wydłubałem oczy codziennością
słowa w stanie nieważkości obijają się w szablonach bez znaczenia dla ogółu łyżka miodu w beczce mułu
dałem się złapać nie to nie było specjalnie po prostu zamknąłem oczy (jak ciężkie są godziny bez ciebie) teraz twoja kolej dalej nie bój się rzucaj (w poczekalni czas dłuży się niemiłosiernie) nie patrz tak nie...
czas rozbił się o brzeg szklanki podniosłem ostatnie dwie sekundy chcąc spojrzeć im w oczy ze strachu schowały się pod paznokciem nigdy więcej już ich nie widziałem
znalazłem czas i miejsce by pozbyć się Ciebie stłamsić zabić i wyrzucić bez znaczenia miodowe poranki i supeł dłoni w kondukcie nocy poniosę Twoje ciało i zakopię za tarczą księżyca giń nie pamiętam
znikasz eterycznie jak rosa w tej sukience śliczniej taka bosa i próbuje Cię schwytać za każdym razem nim zacznie jeszcze świtać za okna witrażem lecz przelatujesz przez palce niby zemdlona w tej za długiej halce moja j...