kibel
Utwory autora
pohujał sobie z emeryturami rozbiórka ZUS to fajnie ciśnienie podskakuje w samowarze
gówno się toczy po klozecie spada w wąską rurę do samego kanału szczur udławił się
znowu muszę się wysrać ciało i szmata wyblakła wypróżniam się na aksamit 3.30 prawdopodobnie jabłka pomagają na stolec
nasze banany powysychały leżą jak pijaki na parapecie wdychają leniwie dym z autobusów już wiosna
z miejskim sloganem nie poradziła sobie jachimek mnie wkurwiasz zacytowała sławnego poetę z portalu pierdolnęła w krawędź krawężnika poszła lepić pierogi ze śnieżką w ręce
nie skończy się na amnezji nie skończy się nawet na wyparciu miękisz wilgotny miękki ląduje na twoich ustach ręką ślepca gładzę twoje linie papilarne
spoglądasz na wić cienką twoje latorośle nie umieją piać wyją głośno po katach bywają zamyślone i niczyje pompują w otwarta czaszkę styropian z alchemią
pocisnąć w rynsztoku kobietę to tak jak lumbago w okolicy zmierzchu gwiazdy palącej lecz te wstążki na twoich uszach zaciskają kanał wylotowy do osierdzia na tchawicy kończąc
po omacku wychylasz się masz ręce w nich złote paciorki po omacku wychylasz się nie zbieram do worka grzesznych upominków haustem wyciągasz życiową energię
wyszli do boju braciszkowie do boju zabrali ze sobą zbroje pancerze wyszli do boju walczą o polskę lecz sprzedawczyków jest u nas w brud
niskokaloryczne bachantki wyszły z przypudrowanymi nosami z piekarnika głowy pomiędzy nogami rozkojarzone paleniska na nich skowyczą plemniki w bratobójczej walce za zasłoną jest jeszcze poklask białych emerytów wpierdal...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.