Niegdyś byli poetami Ci co dziś biegają za weną w poszukiwaniu olśnienia kłaniają się martwym zaś trumny zmurszałe ich muzom dziś łąki dumne swym tańcem na wietrze nie koją twórcy metaforą Czasem jednak ktoś wyjątko...
Utwory autora
Wielki cyklon tropikalny oddech posłał namacalny trącił wierzchnią część człowieka który Stoi, myśli czeka… Silny wiatr co skradł mu ducha nadal swą mądrością dmucha wprost na jego blade lico prędko pomóż czarownico!...
Racje masz jeśli myślisz że krew moja nasiąknięta ołowiem spływa po korytach sentymentalnych artystów wierzyłam niegdyś że i ja mogę stawiać fundamenty rzek wrażliwych dziś boję się świata zgiełku i chaosu nie chce...
Po drabinie wspomnień wspinam się zaciekle Spoglądając ukradkiem na zegar tykający raz szybciej to znów na przekór wahając się przed skokiem Wskazówka cofa się jedynie w moich myślach zatrzymuje się i spogląda prosto...
Kręcenie wewnątrz narządów szał i rozpacz tłumiąca się samoistnie burząc ostatnią szansę wojowniczych braci chętnych zdusić całe to zło Ujarzmić prawdziwe oblicze i nie zadawać więcej pytań o względność Dobro i zło...
Jak ja kocham te pałuki w których serce me od dawna wszystkie ścieżki i zaułki miłość moja niepoprawna Jak ja lubię pływać łódką pośród lasów i grzybieni patrzeć chcę przez chwile krótką na rozkoszny blask promieni...
Kiedy bliżej mi do Ciebie to za ramie trąca złośnik gdy rysuje coś na niebie czar zabiera chmur miłośnik Gdy już czuję Cię na skroni ktoś w policzek cios wymierza tonąc w Twej kojącej woni odór prosto w sen uderza...
Tęcza posiadła urok luminacja, skrzenie treściwość Jak bardzo cenisz te chwile kiedy w myśli zjeżdżasz po niej w dół poszukując krańców? W świecie wyobrażeń nie ma końców… Dlatego wspinam się na dach po drabinie...
Życie moje niczym Kibel co dzień brudniej sprzątnąć trudniej Precz, E-coli na pohybel by nie ślęczeć nad nim jęczeć Daj mi władco Domestosa proszę, prędko daj z nakrętką Szczotę też z końskiego włosa chcę kultury zew...
Co stało się Mojemu rozsądkowi, że cnotom dianoetycznym nie poszerzył horyzontów dlaczego na tym polu zmiennym i przemijającym potykam się i wstaje silniejsza by za jakiś czas znów upaść. Czy Platon maczał w tym palce?...
I niech sobie słońce spadnie księżyc niech z gwiazdami błyszczy co dziś we mnie- nikt nie zgadnie urok potajemnych zgliszczy Niechaj człowiek słowem razi dalej pyta- nie pobłądzi posok głupca mnie nie skazi póki rozum n...
Tną Ogniste receptory bawią roztańczone zmysły gną finezje i amory dźwięki w barwach nieba trysły kuszą lśnieniem E-dur tony Fis-dur moczą mózg w zieleni wszystkie dzisiaj świata strony słońca blask z piorunem mieni...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.