gdzie jesteście piękni jak łabędzie aniołowie szukam was na niebie sekstans nie widzi horyzontu nie widzi gwiazd którędy płynąć jaki wybrać szlak destrukcja jest wokół zło zaciska pierścień jeśli wy nie kochacie mnie już...
biorę z życia to co jest najlepsze
muzyka,skoki spadochronowe,
Utwory autora
nie widzę granic między życiem a śmiercią to przejście na drugą stronę nim zabije dzwon to lepsza strona niematerialna stan duchowy pragnący ciepła i światła to wyciszenie na wieki
stawiam na głowie sprawy jakby tego było mało wywracam wszystko do góry kołami co to konia obchodzi że się wóz wywraca co mnie obchodzą wasze sprawy
gdy myślę o Nim wolniej płynie czas dzień jak kometa ciągnie ogon godziny na tarczy leniwie prostują nogi sekundy zmieniają się co sekundę jak w sztafecie jak na bazarze dziękuję za życie za miłość Jezu poświęcę się rodzi...
jestem zwykłym grajkiem o gołębim sercu na pięciolinii zawinięty klucz wiolinowy tępo na trzy czwarte przesuwam po skrzypcach smyczek nuty błądzą przecinam struny w poprzek melodia o końcu świata modna dzisiejszego dnia...
przez ciemności nocy przyszywające do muru zostawiam ślad coś o mnie i o tobie zimno przenika sny na antypodach w duszy pusto sople grają poezję zatrzymany czas wybija godziny rozstania na wietrze jesiennym patrzymy w oc...
narodzone nasionko zroszone ku słońcu wyciąga ramiona pnie się rozkłada dłonie rośnie wydaje plony zasiewa pola zagony z radości życia czerpie garściami szczęście narodzin o śmierci nie ma mowy to nowy stan przejściowy
płoną drzewa kolorami jesieni nic dodać nic zmienić na stawie otoczonym przez krzewy liście na wodzie w nieładzie jak puzzle układam z nich wiersze spotykałaś tutaj się ze mną zostawiłaś bukiet liści przynosiłem czerw...
ocieram się o życie jak o draskę płonę przez chwilę czas szybko płynie odrobina ciepła ogień w sercach zwęglony na boki się wyginam rzucają mnie do popielnicy niepotrzebny konam w objęciach nicości popiół wypełn...
tańczyłem z nią w słońcu letni wiatr pieścił włosy na szyi miała korale z jarzębiny skąpani w radości tańczyliśmy do zachodu słońca błysk w oku zdradzał miłości smak pulsowały skronie chłodził nas powiew nadziei na leps...
nie jestem dobry w tym co robię nie jestem mocny toczę kamień w kalectwo zaplątany wybacz Panie moje postępowanie wybacz że nie umiem się cieszyć tym co życie przywołuje z wiatrem najgorsze jest to że głowa nie pracuj...
urodził się goły w gronie kilkunastu par oczu dostał klapsa od siostry przełożonej złapał pierwszy oddech nie mieścił się w skali Ab-gara matka zmęczona tuliła do piersi wyrośnie na pana albo dziada ojciec z kumplami...
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.