Przejdź do treści

Diabeł z Niebios.

O życiu
Zapamiętaj Nie wspominaj Nie oceniaj To ma wina Moje życie Me wybory Błędne tory Orszak pokory A w nim konie Rwą kopyta o kolczasty bruk Nie ma snów Brakło cnót Cóż bym mógł? Prócz kilku słów Niemych nut Brak mi tchu Nie ma kto zabić Cóż poradzić? Samotnością się dławić Nie próbuj mi doradzić Póki nie zrozumiesz, co w mych oczach Nie potrzeba mi proroka Dla kresu żywota Nie mam odwagi na tchórzostwo Sił na wdech o poranku Nie ma też iskry w żadnym zakamarku Nie jestem częścią, tych kochanków Nie jestem też, tym co w zwierciadle Jestem cieniem, wprost z niebios diabłem Nic nie powiem bo nie kłamię Nic nie zrobię, wszędzie dranie Nie pokocham, nie mi dane Więc nie jestem żyw Tylko pełzam po podłodze Nie pogodzę Co na drodze Upadły czarodziej Ku przestrodze Mówię jedno Nie zawracaj ślepo w dal Zostaniesz sam Jak ja trwam Bez skupienia mój stan Tyle brudnych w mieście bram Ja to znam Jak tu i tam
51 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

16 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie