Przejdź do treści

Embriony

Sam doznałem roskoszy ciała.
Roztrzęsiony zanurzyłem się w
ciełpej wodzie by zmyć podniecenie
i kropelki złotego potu, rozedrgane światło
świec w nich zgasić.

Wróciłem do żółtej komnaty jako płód.
Mokry i zawiedzony tym światem, donosnie
wołający o pierś. Zaimprowizowana
pępowina pod szyję i w czasie zawisłem.
Nie zdążyłem namalować swej Matki w pamięci.
47 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie