Przejdź do treści

OBECNY

Smutne
Przelewane z pustego w próżne. Nikomu nie potrzebne ale Dające ukojenie. Też sobie wybrały miejsce. Chociaż w sumie to zrozumiałe W końcu zawsze o nich wiedziałeś. Byłeś jak poduszka na gorsze dni, A teraz jest ich mnóstwo. Wiec wracam. Płyną niechciane i z efektami ubocznymi. Widzę cienie, i wiem, że czas płynie Siedzę na ławeczce i nie zwracam na to uwagi. Czuję Cię przy mnie i powoli Oddech uspokaja się, robi się ciemno. Coraz mniej widzów i gapiów Mniejsze zainteresowanie – późno już. Mi jednak tu dobrze, bezpiecznie… Lepiej niż tam gdzie mnie dotykał, Gdzie pocałunki nie dawały zasnąć. Nie powinnam tu być po zmroku Jednak siedzę i rozmawiamy. Ty w ciszy słuchasz, choć nie możesz Mi odpowiedzieć, i czuje się lepiej. Łzy wyschły, a cmentarny kamień Przyjmie wszystko. Jesteś przy mnie, na ławeczce, Pod dębem, jak zawsze.
51 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie