Scalenie

O śmierci
Okładka: Scalenie
Wygenerowano przez AI
Idę polną drogą w pochmurny dzień stycznia. Przede mną widzę gęste błoto, a w nim stojącą brudną wodę. Kałuża obejmuje spory kawałek ścieżki i brzegi pola. Widnokrąg obejmuje las, wzniesienia oraz rzekę żwawo płynącą w korycie.

Rozglądam się uważnie, ale nikogo nie widzę. Ściągam ubrania i czuję chłód wiatru na gołej skórze. Niepewnie kładę stopę na cienkiej warstwie lodu okrywającej rozlewisko. Ten z łatwością łamie się i moja noga wpada w maź na dnie. Zimno. Oswajam się z tym uczuciem. Dokładam następną nogę i odwrócona tyłem powoli układam się na tafli. Lód nierówno załamuje się pod moim ciężarem. Moja skóra staje się czerwona i czuję jak moje mięśnie się spinają. Leżę zanurzona w szarej wodzie patrząc w górę. Po chwili zamykam oczy i chowam twarz pod wodę. Biorę wdech i czuję ogromny ból. Moje płuca są pełne płynu. Próbuję się nie krztusić. Kiedy odruch wymyka się spod kontroli ciągle zachłystuję się wodą. Walka ustaje.

Po kilku godzinach kałużę znów pokrywa cienka warstwa lodu, a pod nim widać pęcherzyki powietrza oraz część mojego ciała. Wynurzona blada twarz jest zharmonizowana z taflą. Usta są sine i popękane, a stykające się z wodą oczy zgaszone i patrzące w pochmurną przestrzeń.
0 0
21 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

25 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie