Przejdź do treści

Wieczorowcowe

Świat
W samotni na podmokłej łące wychodzę przez chodnik przy tobie z kilku betonowych płyt z pieśnią na zimnych palcach do ust opadłych lekkością gleby spajam słowa z wilgotnej gliny melodie z cuchnących trzewi werble z trzasku w stawach... i one w piersi są surowicze tak słowicze, jak kiedy żyłem zbieram kwiaty białe do kości i zjadam czerwone owoce obok igieł z pełznących korzeni zasychających we wrzawie gardeł... jakbym miał coś zmienić... piszę!
103 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

iśka 2 lata temu
piszesz nietypowo, intrygujesz przekazem...gratuluję talentu...pozdrawiam najcieplej*

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie