Przejdź do treści
Pachnie jeszcze damą Nocą oczy już wyprostowane trwać tak będą nim Morfeusz nie oswobodzi dotykiem Betonowy kierunek przecina akustyczne tło fauny - orkiestra harmonii - byt ostateczny - ideał w skrajnościach a choćbym wzbił się nad sępa słowa niegodne Niech mnie Stwórca ukarze wstydem Na wszystkie języki świata na postęp ludzkości - niczym jesteśmy! Technikę mam pod członkami wszystkie mięso nad nią Pędzę i wiem, że jestem stanowię opór wiatru wieje mi w twarz wiatr mnie tworzy nie ignoruje jestem trwam i znaczę Nie czas na nieparzystych Ogórki zbiera się parami To ja, a to mój kompan z przymusu On jest rudy wysoki gruby z przymusu tutaj i ze mną Królestwo Słońca Gleby grillują nas żywcem pot topi powieki Spytajcie ptaków, położenie par niby wykres życia Wpierw on upada ja mu pomagam później odwrotnie wiadro mamy wspólne idziemy dalej w milczeniu to ja a to mój kompan z przymusu Po południu przyszły chmury i klęliśmy na nie jeszcze bardziej niż na Słońce nie zbiera się ogórków w deszcz
76 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie