Przejdź do treści

Spojrzenia

O życiu
Czuje na sobie ogromny ciężar i ulegam mu w całości. Mógłbym spróbować uciec, ale po co. Przecież te łaknące atencji ślepia w końcu mnie znajdą, bo znają cały świat materialny. A w emocjonalnych kryjówkach, nie ma już dla mnie miejsca. Uginam się pod naporem ich spojrzeń i wpadam w wir nieskończoności spłodzony przez wstyd. Nie istnieje tak mądre światło, które pomoże mi stąd uciec, a zniewolonego dźwięku potomkowie nie odważą się spojrzeć w tę stronę. Dlatego jestem skazany na łaskę najgorszej z emocji. Po całym procesie, gdy jestem już wolny i lżejszy o kolejny kawałek mej duszy, wracam do betonowego lasu, by znowu się błąkać, i fałszywego odbicia słuchać życiowych narracji. Tylko tak mogę uciec przed wciąż łaknącymi ślepiami, i starać się zagłodzić ich właścicieli przeklętych.
117 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie