Przejdź do treści

List do Pana Cogito

Świat
Doszedłem do ciemnego kresu Swej nagrody ostatniej nigdzie nie znalazłem Stałem pośród dawno już leżących Żyłem obok mając martwych Odważny też byłem - wszystko zawiodło Ostatecznie nic dziś się nie liczy Gniew mój jak morze wciąż napływające Wyszydzonych wsparłem, upadłych podniosłem Pogarda ma siostra mnie nie opuściła Wciąż przede mną bieży drogę mi wskazuje Przebaczać za wszystkich nie mam zamiaru Lecz zdrajców chce wieszać na cieniutkich drzewach Śmieję się z siebie, z mego powołania "Czyż nie było lepszych?" Pocieszać nikt mnie nie potrafi Kocham : ptaka, dąb, światło i niebo Czuwam - o brzasku wstaję i idę Słońce zza gór się wyłania Krew ma pulsuje, tętnią moje skronie Powtarzałem baśnie, słowa i legendy Zabili mnie śmiechem, pogardą, nienawiścią Nie przyjmą mnie przodkowie, czaszek nie zobaczę Świat się strasznie zmienił, nikt mnie zauważył Brakuje radości, za dużo cierpienia Za mało pomocy, czeka mnie robota Syzyfowa praca sama się nie zrobi... Podpisano: Wierny Następca
95 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

To na prawdę jest bardzo twórcze, piękne i szczere [+].

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie