Przejdź do treści

Bezludne ulice

Melancholia
Obudziłem się trochę samotny, z trochę większym niż zwykle kacem, pomimo iż trułem się tylko herbatą, ale to nic, bo dzień był trzeźwo-piękny. Śniło mi się, że wszyscy jesteśmy rodzeństwem. Otulony tą myślą wyszedłem wylać swe uczucia, lecz świat nagle wymarł. Tylko bezpański kundel szarpał mnie zaczepnie za łydkę. Ludzie pochowali się w pracy, w szkole, we śnie, pojedynczy maruderzy wyciszyli się na mój krzyk słuchawkami, alkoholem, znudzeniem, modlitwą. Byłem bardziej sam niż na bezludnej wyspie. Nawet deszcz odrzucił moje zaloty, a zawstydzone słońce ukryło się za chmurami
59 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
zawsze do 18 jest gwar po niej pusto jak na wyspie każdy gdzieś znika w:)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie