Przejdź do treści

epitaFium

O przyjaźni
Znałam kiedyś kotkę co miała imię jak słodycze Znalem kiedyś kotkę co miała imię jak huragan Choć wyzwisk rzuconych za tą pindą nie zliczę To nie ogarnę jaki w mojej głowie zostawiła bałagan Bałaganić przecież kocia rzecz A moja (nasza) to po niej posprzątać Nie ma już piłek ani myszy lecz Dziś w pokoju to ja zalegam po kątach Bo w tym kącie czekała na mnie Ona By z okrzykiem dzikim jak Indianin Wpaść mi z tęsknotą w ramiona Kiedy się tylko odwrócę… albo zanim Tu pod łóżko w ten zakątek Wymykała się na śniadanko Lecz podjąwszy jakiś mysi wątek Nie z chrupkami a z moją grzanką W trzecim kącie na kolanach Wymruczywszy chwili mnogość Pokazałaś ze nie jestem sama I jak to jest wychować kogoś Chorowity dzieciak po każdej wizycie Okupował ten kąt obrażony srodze Nie podchodź jeżeli chcesz ocalić ręce albo życie Chyba że ostatni raz kiedy leżałaś na podłodze Bo tu na środku tu gdzie widać wszystko Miałem się dowiedzieć dwa dni potem Ty głupia pindo, moja mała myszko Jakie morze żalu można przepłynąć za kotem Za chwile które srebrem i za te które złotem Za to żeś mi była przyjaciółką, dzieciakiem, kłopotem Za to żeś była moją kotką, ni mniej i ni więcej Masz do końca moich dni ciepły kąt pod moim sercem
93 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie