Przejdź do treści

Sonet wydmowy

Miłosne
Samowtór, w gęstym mroku przez pustynię kroczę Dzieląc kostur i pęcherze, łącząc wodę i śmiech Śpiewem witam strumień, śpiewem żegnam grzech Lecz nie śpiewam prawie nigdy do dłoni z owocem Do dłoni z bukłakiem, do tej co pomaga wstać Do palców, które przeganiają burzę z głowy Do tych co wskazują kurzawę i szlak nowy Który pozwoli nam ukończyć razem hadżdż Dlatego śpiewam dziś za wszystkich nocy chłód I za żar dni namiętnością ognia utopiony Śpiewam za każdy twój posiłek i za każdy twój głód I nawet gdy sypiącego piasku mnie pożrą eony Niech wiatr mój głos niesie chwaląc twój cud Bo nie ma takiego czasu w którym mógłby być skończony
103 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie