Lustro
Siódmy rok z łóżka wstając, zmęczony, przygnieciony,
z modlitwą na ustach wlecze się po omacku,
dziękuje, prosi, i jeszcze
słówko do anioła stróża.
Może tak wolne na dziś?
W łazience ktoś usta zostawił na lustrze.
Jedyny, słodko-gorzki punkt,
początek i koniec, alfa i omega, pytanie i odpowiedź.
Szerokim łukiem omijany,
niczym nie uzasadniony znak, że istnieje jeszcze lub istniał
Więc można napluć na lustro, można krzyknąć spierdalaj!
Wykonać mnóstwo dziwnych, niepotrzebnych ruchów rękami.
Można rozbić raz jeszcze.
54 odsłon