Przejdź do treści

Zostań

Na siłę wychodzisz. Niedopita kawa. Przecież nie grozi ci żadna godzina policyjna i nikt nie czeka na nic, nic się nie przypali. Za drzwiami, moja droga, chodzą panowie w krawatach. Panie łamią obcasy, w pogoni, w ucieczce. Biegają bezpańskie psy i ten nieznośny nadmiar gołębi. Kiedyś na pewno wyjdziemy stąd razem, ale dziś, to jeden z tych dni, kiedy słońce to tylko susza, głód, rak skóry, udar i mrużenie oczu. Wychodzisz. Brzydki gest w stronę światła.
54 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie