Przejdź do treści

Blokowiska czar a może zmora

O życiu
Jak ja zazdroszczę tym co mają domki swoje,nie dzielą ściany z sąsiadami i klatki schodowej jako miejsca spotkań traktowanej. A przeważnie te spotkania zakrapiane bywają i strasznie te bełkoty potem wkurzają. Kiedy tak się słucha od rana do nocy to tak jakbym sama się upijała. Sąsiadkę świeżą co za ścianą mieszka wczoraj w nocy odwiedził koleżka, pod oknem sterczał i wciąż stukał. Dopóki go nie zaprosiła do środka. Potem to już z górki jak zaczęli gadać, to i echem wszystko szło. Odbijając się podwójnie sen mi psuli , zatem okrutnie. I nad ranem jak zbawienie słyszę ciche drzwi skrzypienie. Zamknę oczy sobie myślę, choćby chwilę prześpię. Już nawet uwagi na burzę nie zwracam i na drugi bok słodko się przewracam. Jakoś szybko ten dzień zleciał. Wieczór nastał. To na piętrze dziadek siedzi i z balkonu wiązka cięta leci. Niby śmieszne moi mili, ale to natrętnie chwila i znów zrzędzi. Ciekawy kiedy go ktoś popędzi. Policja podjechała, bo znana Z bloku para znowu coś ukradła. Jakże tłumaczenie mieli, że oni sami cudzego nie wzięli. Taka miłość między nimi, że jedno na drugie winę zwalało. Jaki morał z tego płynie? W bloku zawsze jest wesoło. Każdego dnia coś się dzieje na nowo. Perypetie sąsiedzkie już na pamięć opanowane. A ja chcę, stąd jak najdalej. Do lasu uciec, bo już nie mogę, taką to właśnie tutaj mam trwogę. Codziennie jakąś napotkam przygodę.
64 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie