Przejdź do treści

Słodki robotniku

O życiu
Pierwszy dzień w pracy, szukam swego narzędzia które wznosić wyżej będzie i ułatwi zadanie. Idę przez korytarze za starszym panem. Jakbym była w labiryncie. Cichutko sobie myślę. I wtedy patrzę Ty tam stałeś. Uśmiechnęłam się lekko, bo wzrokiem pochłaniałeś mnie w całości. Kurcze fajny facet sobie myślę. Ale szybko zapominam i za cel wyznaczony  się chwytam. Całkiem pochłonięta czynnością nie co później zauważam Twą fascynację. Nie ukrywam pochlebia mi to, ale także krępuje. Chociaż się cieszę to i tak się wycofuję. Postanowiłam Cię unikać — Z pola widzenia znikać. Już drugiego dnia plan diabli wzięli. Dochodzę do budynku i kto mi toruje drzwi. Ty właśnie Ty. Znowu swoje ślipka wpatrujesz. Słodki robotniku nieźle czarujesz. Później już Cię nie widziałam i dobrze się stało. Ale wiem, że jutro czeka mnie to samo. Nie jestem zwierzyną nie dam Ci się upolować. Co innego jest się podobać, co innego znaczy kochać.
60 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie