Przejdź do treści

W drodze na górę

O śmierci
"W drodze na górę" Odejść musi każdy z nas, nie mając nic do gadania. Takie są życia drogi, nie patrząc na to czyś stary czyś młody. Rodzimy się i umieramy. Umiera ciało, dusza ulatuje. Po ziemi stąpamy i posłusznie na ten czas, jak na wyrok czekamy. Niby to normalna życia sfera lecz nie co się lękam, kiedy kostucha nadejdzie i rzeknie : Płomień zgasł zabieram Cię duszo do naszego świata. Tam już na Ciebie z powitaniem czekają, tam całe Twoje życie znają. Ziemia już wydreptana Twym imieniem, teraz być może niebo nacieszysz chodzeniem. W czyśćcu siedzą i od rana modły prawią, piekło żarem wieje a diabeł z grzesznymi szaleje. W tunelu światło będzie, więc ciemności nie zaznasz. Tak mnie wystraszyła i zrobiła się jedynie chwila by pożegnać mój cały świat, to co kocham i co mam. Za nim pomyślałam co i komu powiem w tym ostatnim słowie, złapała mnie za sukienkę, rwąc ją na potęgę z uśmiechem na. Twarzy krzyczy : Nogi za pas, to już czas.
64 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie