Przejdź do treści

kaskader

raz przejeżał przez osiedle typek na bagarku w koszu miał butli liter coś w podobie jak likier,ambrozja boskich smaków imaginacja chemicznych zakładów gdy zjeżdzał ze schodka,koło podskoczyło na chodniku pierdolnęło całe wino koleś zszedł,popatrzył jakby mu zabrali ostatnią z życiowej szansy monolog stoczył z tą flaszką rozbitą ty kurwo jebana,do niej wytrzaskał,jebana kurwo cytuje,jak dotrze kolo na baze to mu wspułczuje reszta chlorów go zlinczuje każdy ma swoje kłopoty od tej flaszki na ziemi do poważniejszej istoty
39 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie