Przejdź do treści

Powoli roztapia mu się w słońcu woskowa twarz życzliwie uśmiechnięta.

siedząc przed telewizorem ,w myślach rzucił w niego butelką którą trzymał w dłoni. Zadzwonił dzwonek ,i gdy już wstawał z nadzieją na zmianę obrazu dnia,otwiera I ukazuje mu się twarz sąsiada który wciskając mu dwa puste baniaki każe je sobie napełnić wodą Bo idzie podlewać nowo wkopane krzewy na podwórko. Niby nic się nie dzieje bo tylko telewizor w myślach rozwalony i sąsiad w myślach pogoniony. Zbyt długo tłumi w sobie niechęć i obojętność do wszystkiego. Powoli roztapia mu się w słońcu woskowa twarz życzliwie uśmiechnięta. A co tam przecież nie będzie udawał W końcu chce wyjść z formy. W końcu gdy wróciła w imię prawa nazwana jego konkubina Wziął rach ciach pach bach przy drzwiach niezamkniętych w progu szast zdjął jej wszystko Nawet słowa nie powiedziała ,nie zdążyła raczej To do niej nie podobne bo nawet taka nie była Żeby nic nie mówić i nie sprzeciwiać się On myślał że ona coś powie Ona też z twarzą na wpół roztopioną Mówi mu że to wszystko wcześniej to było nudne.
47 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie