Przejdź do treści

wielkie dni

czekałem na znajomego przed jego domem spóźniał się już 15 min i wcale mi to nie przeszkadzało stałem na chodniku i na wprost siebie miałem ulice rozgrzaną przez popołudniowe słońce dzieci rzucały kapsle po piwie i wgniatałby je piętą w piekielną smołę smarki wbiegły nagle na krawężnik ustępując drogi rowerzystce w obcisłych leginsach i mokrym biuście od wodospadu jaki uleciał z butelki wody czekałem już 20 minut w sumie to dziesięć bo dziesięć sie spóźniłem skwar i bezwietrzna pora zawieszająca w powietrzu każdą minutę ,spaline dym papierosa przechodzącego rasta woń zmieszanych perfum koleżanek na zakupach wszystko stało ,było duszno w siatce miałem dwa dwudziesto minutowe piwa z zamrażarki będąc w cieniu ,stojąc w małym tunelu otworzyłem piwo a kapslem strzeliłem w bawiące sie gluty nazwałem jednego ''ronaldo’' i krzyknąłem’’łap’’ powiedział że jest zabójcą a nie ronaldo i machnął przed sobą kijem dwa RAZY większym od siebie za nim chodziło dwóch namawiaczy ''bartek chodź zagramy w pleja u ciebie'' ''ja wyrucham dziwke a ty ją zastrzelisz'' młody alfons zabrał kolegów do chaty na konsole nie było już krzyków........
41 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

17 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie