Przejdź do treści

Wspomnienia ławki na rynku

Miłosne
Siedzę sam, leżące liście wokół, cisza, spokój, lekko mgliście. Rynek, ławka, trochę zimno, obojętne, wszystko jedno. Idzie starszy Pan, spoglądam, Pani obok, dostojnie, łagodnie i noga za nogą. Idą razem, splecione ręce. Tak choćby w podzięce, za wszystkie te lata, za patrzenie w oczy, za wsparcie w niedoli, czy plecenie warkoczy. Zatrzymują się, na przeciw ławka, siadają razem, całuje znienacka. I mówi do niej, wyjdź za mnie. Ja lekko zdziwiony, a on znów do żony, Wyjdź za mnie raz jeszcze, chcę przeżyć od nowa, wszystkie chwile dobre, które w sercu chowam. Ona wtulona w niego mówi, od dziś jesteśmy mężem oraz żoną, na nowo, na zawsze, do śmierci. I wstali i poszli, ślad po nich zaginał. Ja zaś zrozumiałem, czym jest wielka miłość. Jarosław Kania
175 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Vera 12 lat temu
ten utwór ma to coś :) pozdrawiam
cma55 12 lat temu
Pisałem go faktycznie siedząc na ławce w parku ;) Niestety historia juz nieprawdziwa, jednak dopisana do starszej pary, która siedziała naprzeciw mnie :3
camper 12 lat temu
chciałem się czegoś czepić by po marudzić :( niestety mi się nie udało, porażka :)))
Aż mnie ciarki przeszły. W pozytywny sposób oczywiście. :)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie