Przejdź do treści

Ale to jutro

Ziemia pocięta żyletką słońca w nieregularne plastry. Nawet piasek czas rozkruszył w pomarańczowy pył. Kamienie wielkości pięści rozsiane z rzadka po horyzont. Moja pustynia. Znam na południe stąd takie miejsce, gdzie barwne fatamorgany można oglądać godzinami. Jestem tu już tak długo, że zaciera się w pamięci wilgoć lasów deszczowych. Wczoraj znalazłem pod progiem samosiejkę sympatii. Resztką wody z łapacza mgły podlałem ją delikatnie. Łamliwe to i kruche. Dbać trzeba. Dzisiaj nie było już po niej śladu. Nawet najcieńszej niteczki. Tylko pył, suchy i miękki. Jutro spróbuję po raz ostatni ruszyć w stronę gór. Stary mówił, że za górami jest świat, jaki znałem kiedyś. Ale to jutro, dzisiaj jeszcze pooglądam kolorowe miraże. W końcu to mój kawałek pustyni, zapracowałem na niego.
85 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie