Przejdź do treści

*****Maćkowi

O śmierci
obudziłeś we mnie potrzebę bliskości nie tylko nagiego ciała to tłumaczenia mówili i nikt nie potrafił tego lepiej wytłumaczyć kiedy ze strzelbą myśliwego szukałeś tej prawdziwej w najdzikszych puszczach umysłu te lodowe i zrodzone z ognia wirowały do samego końca a każda pewna swoich racji odchodziła zostawiając resztki zazdrosnych świec staliśmy razem na dworcu w dziadowskich płaszczach czekając na zimowy deszcz pustynie nie zakwitły skończyły się diamenty uśmiech wisielca pozostał jedyną ostoją wolności kto teraz mi powie kto wyśpiewa kto wstrzyma rękę Abrahama
63 odsłon

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

DESSA 15 lat temu
piekne....
ania.kowalska 15 lat temu
rozbroiłeś mnie tym wierszem, emocje dotarły tam, gdzie trzeba...dobra poezja
monicarose 15 lat temu
tekścior super,nie spodziewałam się takich emocji po tobie :)))
JKZ007 15 lat temu
A ja się spodziewałem i je czytałem między wierszami. Nie wiem tylko co z posłusznym Bogu Abrahamem- Hm czyżby Maciek był aniołem? Tekst bomba:)
artpla 15 lat temu
temat jest Ci znany:)
JKZ007 15 lat temu
Dzięki Cop za wyjaśnienie.
1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie