Przejdź do treści
I gdy zabrakło światła a noc stawała się coraz ciemniejsza po omacku idę wśród szumiących liści śmieją się ze mnie choć znam na pamięć każde pęknięcie na ich pniu skłuty pokrzywą skrwawiony od drzazg czuję się jak wtedy lecz tym razem nie upadam Zapalam światło rażące jak ognisko ucicha szelest milknie śmiech idę kuleję nieco a krew sączy się drobnymi kroplami lecz tym razem nie upadam to ja rozpaliłem światło
46 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 10 lat temu
ciekawy, trochę patetyczny, ale tylko odrobinkę
7 online · ibis49

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie