Przejdź do treści

bez znieczulenia

na zakrętach niepewności jutrzejsze maliny zbieram pod wiatr w cieniu słów tożsamości uzurpując ciszę zastygam powoli tak żeby nie wypłoszyć migrujących ptaków jak ja pomiędzy piekłem a niebem wijących gniazda w przestrzeniach pozbawionych drzew pędząc donikąd uwypuklam jedynie szum lasu echo rozterek umyślnie pozostawiając w piórach panowie anioły zgłaszam awarię neuronów jakim prawem na naszej scenie wietrzycie z okien drapacze chmur bez zgody obojga na szarość sklepień kiedy umyka to czego chciałem a o czym nie zdążyłem ci powiedzieć zła historia o kopciuszku i miłym artyście który spadł ciężko malując lekko łopot jak wiatr nie dał podejść porywając chwile jedynie ból
46 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie