Przejdź do treści

dążeniami

indywidualnością kontrowersji odczuć w czasach kiedy wyśniłem doznania bezszelestna melancholia maską sobotniej nocy utrwaliła nałóg w dniu zachwytu o marzeniach z oceanu apokalips wartościami platonicznych pragnień wyznaczając granicę nierozłączności teraz patrzę jak zasypiasz nigdy więcej nie czuje szumu pszenicznych zbóż w których chabry kołyszą niepewność smakiem rozchylonych pieszczot wybacz mi niedoskonałość z podziwem nie rozumiem kwitnących sadów czerwone płatki są takie białe zakwitasz zanim jeszcze pragnę zrywać smakując nasze kompromisy niczym poprzecznie skompletowany oblężony tułacz ułożony w ramionach na balkonie niedomkniętym nocą nostalgią z górnej półki czekający na niezniszczalne
60 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
Fajnie się czyta pozdrawiam:)
gizela1 12 lat temu
moj kochany firlus:)
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie