Przejdź do treści

ence pence

a było to tak anioł zadomowiony w tęsknocie po prostu poszedł w moje ślady rozpostarł skrzydła namiętne jeszcze bardziej niż cię potrzebuję powiedział coś się dzieje szarość i ja jemy śniadanie postępując zgodnie z ruchem wskazówek zegara zbyt mało na czekanie kiedy do mnie wyjdziesz będę latał tak właściwie to żyję po to by zapomnieć ale to nazbyt trudne nawet dla mnie perspektywicznie obrazkami z poranka za widok z okna zapłaciłem tuż przed świtem potem za pokój rozbiegany na cztery strony świata kiedy jeszcze rozczochrana od grzechu mówiłaś kocham wtedy w ciszy rodziła się siła tak bardzo chciałem przytulić pomiędzy przedwiośniem a tym wierszem groziło nam dożywocie nabrałem się na to jak leszcz no cóż znów muszę za wszystko zapłacić bo ja w przeciwieństwie do ciebie zrobiłem wyjątek naprawdę cię... (s)poko
89 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

I
iron1 12 lat temu
opanowanie w poezji....to coś więcej od wyrachowania......
1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie