Przejdź do treści

historia pewnego stworzenia

w poniedziałek przyszła na świat urodzona bez czepka biedna ta której heppy end nie zapisany na urodziny we wtorek niebo zrobione na szaro gorzkie refleksje na dzień ojca świat dramatów połkniętych w pigułce kiedy krzyk do samotności zagłusza nawet lato w zenicie środą w czarnej sukni za młoda żeby umierać z błyszczącymi oczami za stara na powiew wiatru za czwartku ciszą w domu bez okien smutek rozpostarł skrzydła posępne chmury jak sępy triumfują złowieszczo szyderczym uśmiechem na suficie gdzie uschłe drzewa szumią łzami w piątek nie śpiewa ptak wykuty z kamienia pazurami wczepiony w duszę sobotą tylko zagubione miejsce na ziemi fontanną niechcianych róż usiadło lekko na sercu jak kolorowy motyl który jeszcze lżej odleciał napracował się bóg a siódmego dnia odpoczął
48 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

19 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie