Przejdź do treści

kiedy pojmiesz nie bierz do siebie

za furtką najcichszego z przedmieść przetrwanie wiruje jak helikopter nad miastem złudzenia stawiane pasjansem i szanty umarłych niepogodzonych z losem ten nie ma domu inny pił a tamten przegrał każdy kiedyś przez to przechodzi przekleństwo duchów przyczyną kataru a w drugim niepokoju trzy butelki oni wszyscy pochodzą od boga dlatego wciąż próbują światłem podtrzymać pamięć każdy ma coś do ukrycia mężczyźni którzy się starali kobiety które nie były zatracone do końca dzieci które niczemu nie są winne konserwatorium znoszonych kroków człowieczeństwo a swoją drogą do drzwi wciąż puka ktoś kto wciąż kocha żyć w sieć samotności łapiąc świty bogów z namaszczeniem wspomina róże z kenii na bezdrożach nie umyjesz mnie po deszczu kiedyś to wszystko miałem na wyciągnięcie a teraz co mnie to obchodzi choć nadal pachniesz miętą przez rumianek
77 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie