Przejdź do treści

kofeino

uzależniony od nadziei idę na odwyk wkurzony na niespełnienia ogłaszam stan wojenny na obszarze moich marzeń dopiero teraz ze spokojem nienazwane nazywam kiczem wieczorem przy kominku przełknę koktajl ze śliwkowych róż tych których nie przyjęłaś w dotyk poskładam kilka cichych szeptów odziany w kwiaty kolorowe od wiosny oknem otwartym na wszystkie światy usiądę w bujanym fotelu i kolejny raz się nie oprę przyjdziesz nagością uzbrojona w siebie na wprost barykady przebijesz myśli nową perturbacją przy koksowniku ogrzejemy dłonie końcem końców ciepło znów oddając pragnieniom chciał nie chciał przyjdzie nowe aczkolwiek wygięte w chińskie osiem stare uparte nie chce odejść zostawić w spokoju wyłazi każdym kurzem choćbyś wycierała po stokroć wciąż gnasz popędzając wyobraźnię zatrzymaj się na czas dobrze zastanów zanim powiesz jutro nie potrafię udawać z dnia na dzień jeśli będę to tylko uzależniony i tylko naprawdę
71 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie