Przejdź do treści

miłość

nasze schody prowadzą w dół tak samo jak ostatnio kiedy wędrówka pod górę zmęczona tęsknotą dała za wygraną z jabłkiem w dłoni a ty gryząc kusząco stale przekraczałaś granice poniekąd naga poniewierając moje myśli to miał być tylko kieliszek szampana a wszystko skończyło się nad ranem o trzeciej trzydzieści po raz ósmy wylałem soki w niebo otwarte na oścież pełna pokus przebaczałaś bez pamięci na kuchennym stole kreśląc wzory pożądania sto linii kolumną pragnień zapisałaś paznokciami dzikimi od mojej skóry wtedy przyznaję oszalałem na twoim punkcie bzik to mało powiedziane czerpałem ze studni pisałaś mnie wodą na wiadra bez dna pojąc sobą przez uchylone wrota błagałaś daj jeszcze chwilę skomlałem o każdy milimetr twojego dotyku widnokrąg układał widoki poza zasięgiem życia a my wyuzdaniem którego nie powstydziłoby się piekło niebem wznosiliśmy toasty za nasze szczęście te schody prowadzą w dół tak samo jak ostatnio by nie pod górę tam gdzie nas nie ma tak jak ostatnio w co drugiej twarzy księżyca wypatrując nocy pełnych zawirowań kiedy na prawdziwą nigdy nie jest za późno
61 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 12 lat temu
o trzeciej trzydzieści po raz ósmy...a o której po raz pierwszy ? ;)
Helen 12 lat temu
Nom 2 strofa ciekawa przyznaję... a 3 jeszcze lepszaaaa;)))))))
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie