Przejdź do treści

niemożliwe

a kto by ją tam zrozumiał jak lawa wystyga po brzegach embiwalentnie skorumpowana przez wulkan hormonów w pogoni za widokiem miejsc gdzie nie nosi się śliniaków jednocześnie szarlotką w ogrodzie gejzerem teorią względności i relanium na bezradność ubrana w aureolę papierowa aczkolwiek nieskończenie zapisana wierszami bez tytułów jak antidotum na pochmurne dni by potem a mnie się wydawało nie było materiałem dowodowym ptaki w deszczu ściany bez łaski okien konwulsje myśli w pożegnaniach z nocą podróże w białych szalach do krain z widokiem na doliny miłość wszystko i nic a jednak nie minęło przekracza granice jest możliwe
56 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie