Przejdź do treści

raz dwa trzy i...

raz dwa trzy i... abym mógł być galopem w dziki pęd koniczyny czterolistny uciekam od konwulsji myśli i schizofrenii kłamstwa zakotwiczonej na trwałe w porcie gdzie mewy zapomniały o wzlotach teraz niewidzialne rozmyślania pośród czterech ścian przekroczyły granicę ale mam jeszcze skrzydła potrzebuję wolności ptaków białych szali łopocących na wietrze i widoku z doliny na dom który będzie moim kiedy pozostawisz w nim swój ślad wszystkimi za i przeciw zapakuję do niego to co utracone świadomie profanując przeszłość zabiję komara który wysysał krew ukradkiem udając kukułcze gniazda wtedy nowy horyzont pozwoli oddychać twoim powietrzem nieustraszony wskrzesi świty i obudzi dzień w którym skończy się tułaczka a zacznie historia stworzenia z tobą w roli głównej chodź do mnie
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie